Pomieszcznie zimowe
 
 
Strona główna
W okresie przerwy w wegetacji najważniejsze jest dopilnowanie, aby w pomieszczeniu, gdzie 
zimują kaktusy, temperatura nie podnosiła się na dłuższy czas do zbyt wysokiego poziomu. Przy 
długo utrzymującej się zbyt wysokiej temperaturze kaktusy rosłyby nawet bez podlewania. 
Ulegałyby jednak wówczas wyczerpaniu zapasy wody, nagromadzone przez rośliny w porze 
wzrostu, jak również zapasy składników pokarmowych. Ponieważ w naszych warunkach w porze
zimowej jest bardzo mało światła, przyrosty nie byłyby zbyt efektowne. Kaktusy rosłyby "w 
szpic", pędy byłyby blade i pozbawione cierni. Tak wyglądające kaktusy możemy często spotkać w
ogrzewanych mieszkaniach lub w innych ciepłych pomieszczeniach, gdzie w zimie wyciągają się i 
deformują. Jeżeli jednak znajdują się w umiarkowanie ciepłym pomieszczeniu, mogą nawet przez 
całe miesiące obywać się zupełnie bez światła.
W mieszkaniach możemy więc pozostawić kaktusy na przezimowanie w każdym pomieszczeniu, 
którego się nie ogrzewa, lecz w którym nie ma mrozu. Możemy je poustawiać w pokojowej  
szklarence", można jednak także wyjąć je z ziemi, zapakować każdy osobno w półprzeZroczysty 
papier i przechowywać w nieogrzewanym pokoju lub piwnicy. Istnieje również wiele innych 
możliwości. Nawet wielki zbiór można zmagazynować w małym pomieszczeniu, jeśli rośliny 
ułożymy w drewnianych skrzynkach po owocach. Skrzynki te możemy ustawić jedne na drugich, 
aż pod sufit.
Kłopoty zaczynają się w nowoczesnych domach, z centralnym ogrzewaniem. Tu nie ma ani 
jednego pomieszczenia, w którym nie byłoby zbyt ciepło. W takim wypadku musimy zrezygnować
z zimno lubnych gatunków. Ciepłolubne zniosą normalne, pokojowe temperatury bez szkodliwych 
następstw. Dobrze jednak umieścić je w pobliżu okna, aby miały choć trochę światła. Również 
przestrzeń pomiędzy wewnętrznymi a zewnętrznymi oknami daje możliwość przezimowania 
niektórych bardziej zimnolubnych gatunków. W tym celu powinniśmy wykonać półeczki, mające 
szerokość równą odległości pomiędzy wewnętrznymi a zewnętrznymi szybami okiennymi. Na 
tych półeczkach można poustawiać kaktusy nawet w kilku piętrach. Jeśli jest silniejszy mróz, 
otwieramy trochę wewnętrzne okno. W czasie zbyt silnych mrozów wnosimy rośliny na okres 
przejściowy do pokoju, a gdy tylko fala mrozów minie, przenosimy je z powrotem między okna. 
Jest to wypróbowana metoda. Zimnolubne gatunki po takim chłodnym przezimowaniu kwitną 
bardzo obficie.
W wyjątkowych wypadkach można również umieścić kaktusy na zimę w piwnicy. Przeznaczona 
do tego celu część piwnicy musi być każdego roku wybielona wapnem. Bezwzględnie jednak nie 
wolno użyć dla kaktusów tej części pomieszczeń piwnicznych, które przeznaczone są na 
składowanie ziemniaków. Różne rodzaje grzybów mogłyby porazić również kaktusy i spowodować
znaczne straty, a co najmniej szpecące plamy. Nie należy również przeznaczać na ten cel 
wilgotnych piwnic. Mogłaby tam wystąpić zgnilizna, która potrafi się epidemicznie szerzyć.
Najlepiej zimują kaktusy w szklarni specjalnej, tzn. takiej, w której nie ma innych roślin, 
wymagających większej wilgotności. W pomieszczeniu takim możemy łatwo regulować 
temperaturę, jest także dostatecznie dużo światła. Jednakże na okres większych mrozów szklarnię 
trzeba przykryć matami i deskami, wskutek czego kaktusy niekiedy nawet i tu pozostają przez 
pewien czas w ciemności. Oprócz tego szklarnie trzeba ogrzewać, a to bywa dla amatora czasem 
bardzo uciążliwe. Dlatego też liczni  kaktusiarze" w końcu listopada lub na początku grudnia 
przenoszą kolekcje ze szklarni do mieszkań, a pod koniec lutego, w zależności od pogody, wynoszą
kaktusy z powrotem pod szklany dach. Należy przy tym dopilnować, aby szklarnia, której nie 
opalało się przez całą zimę, została uprzednio należycie ogrzana. W przeciwnym razie działa ona jak
lodówka, co może spowodować na roślinach szpecące uszkodzenia.
Kto ma większą kolekcję, ten nie obejdzie się bez szklarni, w której kaktusy pozostają przez całą 
zimę. W tego typu urządzeniach jeden z głównych problemów stanowi ogrzewanie. Najrealniejszym
 rozwiązaniem byłaby możliwość podłączenia szklarni do domowego centralnego ogrzewania. 
Odpada wtedy obsługa odrębnego paleniska w szklarni. Takie rozwiązanie nie daje się jednak 
zastosować całkiem bez zastrzeżeń. Dopóki panują niezbyt wielkie mrozy, rytm opalania 
pomieszczeń mieszkalnych zgadza się z potrzebami szklarni. Kiedy jednak temperatury spadają 
znacznie poniżej zera, szklarnie należy ogrzewać intensywniej w nocy. W mieszkaniu jest na 
odwrót. Dlatego każda taka szklarnia powinna mieć jeszcze drugi system ogrzewający, który 
włączałoby się właśnie w porze nocnej. W praktyce, dla mniejszych i średnich amatorskich 
szklarni, pożyteczny okazał się piecyk opalany brykietami. Przy zamkniętym ciągu powietrza żar 
utrzymuje się w nim przez co najmniej 10 godzin. W innych systemach musi się dokładać opału 
kilkakrotnie w ciągu nocy, a to nie jest wygodne.
Małe piecyki przydadzą się nam również i na wiosnę, kiedy mieszkań już się nie ogrzewa, a w 
szklarni potrzebujemy wyższych temperatur, ponieważ "kaktusy już rosną.
Również tam, gdzie zdani jesteśmy na ogrzewanie szklarni samodzielnym źródłem ciepła, 
ogrzewanie brykietami okazało się najlepsze. Mały, prosty piecyk dobrze jest obłożyć dwiema 
warstwami cegieł. Nagrzewają się one i w ten sposób powstaje swego rodzaju akumulator cieplny, 
który umiarkowanie wypromieniowuje ciepło. Celowe jest poprowadzenie długiego przewodu od 
piecyka do komina. Tym sposobem wykorzystuje się lepiej ciepło spalin i rozprowadza się je na 
większą odległość od paleniska.
Dla zabezpieczenia przed zbędnymi stratami ciepła izolujemy szklarnię przez położenie drugiej 
warstwy okien. Jeśli mamy do dyspozycji folię z tworzyw sztucznych, napinamy ją wewnątrz 
szklarni, aby powstała z niej   jeśli to możliwe  powłoka nie przepuszczają ca powietrza. W każdej 
szklarni powinien być zainstalowany termometr, który sygnalizowałby spadek temperatury poniżej 
krytycznego poziomu   około 5 C, a także nadmierny jej wzrost.
Mniejsze kolekcje mogą także odpowiednio przezimować w ogrzewanej zaokiennej lub tarasowej  
"szklarence". Taka  "szklarenka" jest głębsza od poprzednio opisanych , gdyż w dolnej jej 
części znajdująsię spirale grzejne. Nad nimi znajduje się część górna, w której mogą przebywać 
kaktusy w lecie i w zimie. Część ta powinna byćwodoszczelna."Szklarenka" nie może mieć 
żadnych szpar, w zimie zaś musi być doskonale izolowana przed utratą ciepła, np. przez 
podłożenie pod nią płyty z polistyrenu. Podobnymi płytami należy obłożyć ją ze wszystkich stron i 
uszczelnić. Od góry szklarenkę pokrywa się podwójnymi szybami, z których zewnętrzna powinna 
mieć około 5 mm grubości. W okresie szczególnie silnych mrozów stosuje się od góry dodatkową 
izolację, która całkowicie zabezpieczy  szklarenkę" przed zamarznięciem.
Wewnątrz  szklarenki" należy zainstalować jakikolwiek termostat. Dawniej używano do tego celu 
specjalnych termometrów, obecnie jednak wygodniej postarać się o urządzenie z termistorami. 
Schematy podłączeń znajdziemy w literaturze dla konstruktorów urządzeń radiowych. Komu brak 
doświadczenia z podobnymi konstrukcjami, zrobi najlepiej, jeśli poprosi o pomoc fachowca. 
Zużycie prądu przy dobrym działaniu termostatu jest niewielkie. Kaktusy w tych warunkach rosną 
dobrze. Zimowe słońce wpływa na nie korzystnie.
Strona została wykonana przy pomocy edytora Webmajster