| Uprawa trudnych gatunków |
| Istnieją kaktusy, których uprawa udaje się każdemu, kto może zapewnić im względnie dobre warunki. Jest jednak wiele roślin, z którymi często nie potrafią sobie poradzić nawet bardzo doświadczeni hodowcy. Należą do nich te gatunki, które ze względu na piękny wygląd zaliczamy do najbardziej atrakcyjnych kaktusów. Są to w szczególności astrofyta, zwłaszcza Astrophytum asterias, A. capri corne, A. senile i A. niveumze swoimi odmianami, dalej Thelocactus bicolor, T. lophothele i T. nidulans, Echinomastus macdowellii, Pe diocactus, Sclerocactus, Gymnocactus beguinin inne. Pochodzą one przeważnie z terenów, gdzie w czasie ich spoczynku występuje długi okres wysokich temperatur. W przeciwieństwie do tego, okres wegetacji trwa tam bardzo krótko. Okres spoczynku, który w naszym klimacie przypada w zimie, nie może im oczywiście zastąpić tego, do czego przyzwyczaiły się podczas tysiącleci działania ich ojczystego klimatu. Nie zawsze jednak musi to przebiegać właśnie tak. Wiadomo, że korzenie kaktusów pochodzących z północnochilij skich tub peruwiańskich pustyń, gdzie często opady deszczu występują tylko raz na kilka lat, dobrze rosną również w wilgotnym podłożu. W przeciwieństwie do nich, niektóre trudne w uprawie gatunki tracą bardzo łatwo korzenie właśnie wtedy, gdy ziemia jest zbyt wilgotna, głównie wiosną i jesienią. Niektórzy hodowcy próbują pomagać "sobie" szczepieniem. Ma to jednak szczególnie w uprawie tych gatunków wiele minusów. Na przykład Astrophytum ornatum nie szczepione rośnie znacznie szybciej niż szczepione. Inne gatunki rosną natomiast na podkładkach zbyt szybko wzwyż. Tracą naturalny piękny wygląd i trzeba je często przeszczepiać. A przecież można uprawiać wszystkie trudne gatunki na własnych korzeniach, pod warunkiem przestrzegania kilku zasad. Przede wszystkim należy delikatnie rośliny wyjąć jesienią z ziemi. Korzenie oczyszczamy z jej resztek pędzelkiem. Włosie pędzla nie może być zbyt sztywne i ostre, aby nie uszkodzić korzeni. Ostrymi nożyczkami obcinamy mniej więcej jedną trzecią długości korzeni. Jeśli mimo to są za długie, skracamy jeszcze bardziej, zależnie od wielkości naczynia, w którym mają rosnąć, aby podczas wiosennego sadzenia nie zaginały się do góry. Po skróceniu sprawdzamy je dokładnie i usuwamy wszystkie martwe i chore korzenie. Powierzchnia cięcia korzenia musi być jasna. Jeśli zauważymy brązowe lub rdzawe plamki albo chociażby tylko delikatne kropeczki, to musimy korzeń skrócić aż do całkowicie zdrowej części. Niektórzy hodowcy uważają, że im dłuższe korzenie ma kaktus, tym lepiej może pobierać składniki pokarmowe. Nie mają jednak racji. Zależy to bowiem nie od długości korzeni, ale od ich wieku. Składniki pokarmowe bywają głównie pobierane przez delikatne włośniki, umiejscowione w końcowej strefie nowych korzeni. Krótki korzeń mający więcej włośników dostarczy roślinie znacznie więcej pokarmów niż nawet najdłuższy korzeń z małą ilością włośników. Przez skracanie korzeni ułatwiamy ich rozgałęzianie się, a tym samym tworzenie się większej ilości korzeni z włośnikami. Poza tym łatwiej sadzić kaktus, który ma skrócone korzenie, wystarczy mu też mniejszy pojemnik. Korzenie możemy skracać od listopada do stycznia. W ten sposób spreparowane kaktusy musimy jednak bezwzględnie umieścić przejściowo w ciepłym i suchym pomieszczeniu, tak aby rany szybko się zagoiły. Gdybyśmy zaniechali tych czynności, to w chłodnym i wilgotnym środowisku system korzeniowy zostałby zainfekowany, co zagrażałoby roślinie. Gdy tylko rany zaschną, ustawiamy kaktusy w pustych doniczkach tak, aby korzenie zwisały w powietrzu. Same kaktusy powinny opierać się jakby "siedzieć" na doniczce. Mniejsze rośliny owijamy w dolnej części bibułką, co umożliwi ustawienie ich pionowo. Tak przygotowane zimują w normalnej temperaturze. Przed rozpoczęciem wegetacji umieszczamy rośliny w małej szklarence" lub w szklarni i pozostawiamy je tam przez czternaście dni. W tym czasie kaktusy w dalszym ciągu znajdują się w pustych naczyniach i są całkowicie suche. Gdy przygrzewa lutowe lub marcowe słońce, musimy rośliny troskliwie przysłonić białym papierem, aby nie uległy poparzeniu. W tych warunkach (ciepło i susza), mających im zastąpić warunki, do których przywykły w ojczyZnie, następują w roślinach znaczne zmiany fizjologiczne. W tych pozornie wyschniętych roślinach soki ulegają koncentracji. W krótkim czasie pojawiają się na starych korzeniach białe, stożkowate wyrostki; są to zawiązki korzeni (tzw. korzenie oczekujące). Dopiero teraz możemy rośliny posadzić do odpowiedniej ziemi. Po posadzeniu do naczyń musimy rośliny odpowiednio pielęgnować, niekorzystne bowiem dla ich rozwoju warunki spowodowałyby utratę zawiązków korzeni, a tym samym zastój wzrostu na długi czas. Gdyby zatem temperatura po posadzeniu znacznie się obniżyła, a wilgotny substrat się ochłodził lub całkowicie wysechł, to cała nasza dotychczasowa praca poszłaby na marne. Dlatego też nie należy się spieszyć z sadzeniem kaktusów do ziemi, dopóki nie zapewni się im warunków prawidłowego rozwoju. Przy eksperymentalnym późnym (dopiero w końcu czerwca) sadzeniu kaktusów stwierdzono, że rośliny bardzo szybko pobierały wodę i przyspieszając wzrost, nadrobiły opóZnienie w uprawie. Liczne badania porównawcze wykazały też, że skrócenie korzeni oddziałuje pobudzająco na dalszy rozwój roślin. Kaktusy o przyciętych korzeniach rosły znacznie lepiej niż kaktusy kontrolne z korzeniami nie skracanymi, a także znacznie obficiej kwitły. Niektórzy hodowcy stosują metodę zimowania bez ziemi w uprawie wszystkich kaktusów i osiągają doskonałe wyniki. Szczególnie korzystne bywa to tam, gdzie wiosną wysadza się rośliny do zierm na otwartej przestrzeni. Metoda ta wymaga modyfikacji w uprawie gatunków, które nie znoszą dłuższego okresu całkowitej suszy. Kaktusy tych gatunków należy posadzić już wczesną wiosną, gdyż w przeciwnym razie mogą uschnąć. Do nich należą przede wszystkim kaktusy pochodzące z południowej Brazylii i Urugwaju, które rozpoczynają wegetację wczesną wiosną, jak np. Gymnocalycium denudatum, Notocactus otton/s, pozostałe notokaktusy i wigginsje oraz niektóre parodie (nie zaliczamy ich co prawda do gatunków trudnych). Jednakże kaktusom wymienionych gatunków, jak również i tym, które kwitną wczesną wiosną (rebutie), korzystniej jest skracać korze nie latem, to jest w okresie ich letniego spoczynku. W drugiej połowie lipca, gdy kaktusy przestają rosnąć, wyjmujemy je z ziemi, czyścimy i skracamy korzenie tak, jak to podano wyżej. W bardzo krótkim czasie pojawiają się zawiązki nowych korzeni. Wówczas rośliny ponownie sadzimy i wkrótce wchodzą one w okres wzmożonej jesiennej wegetacji. Tych kaktusów nie musimy już wiosną przesadzać, unikniemy więc przerywania okresu ich kwitnienia. Ogólnie można powiedzieć, że u gatunków północnoamerykańskich korzystniej jest skracać korzenie jesienią, u południowoamerykańskich zaś latem. Omawiana metoda nie zdaje egzaminu, gdy chodzi o małe siewki i rośliny szczepione. U tych ostatnich przetrzymywanie na sucho" mogłoby doprowadzić do "wyssania" podkładki przez zraz. Same podkładki nie byłybyjuż zdolne pobrać wody.rozwój zrazów zaś byłby znacznie wolniejszy niż u roślin szczepionych, które i zimą były umiarkowanie podlewane. W celu umożliwienia prawidłowego rozwoju trudnych i wrażliwych gatunków trzeba też zapewnić im odpowiednie podłoże i inne czynniki. Na przykład astrofyta nie znoszą kwaśnej ziemi. Odczyn ziemi powinien być słabo zasadowy, a więc w granicach pH 7 7,5. Kaktusy te nie znoszą również próchnicznego podłoża. W przeciwieństwie do astrołytów inny trudny do uprawy rodzaj, Ferocactus, rośnie dobrze jedynie w kwaśnym podłożu. W tym samym podłożu, w którym astrofyta świetnie rosną, ferokaktusy marnieją. Dla niektórych kaktusów z kolei korzystna jest uprawa na otwartej przestrzeni, dla innych nie itd. Dlatego też doświadczeni "kaktusiarze" biorą zawsze pod uwagę warunki, w jakich rośliny poszczególnych gatunków żyją w naturze. |